Łączna liczba wyświetleń
piątek, 24 czerwca 2011
Zwiedzamy
Mimo, że mojemu mężowi wydaje się to zwyczajne i naturalne ja uznaję siebie za mega bohaterkę. Nasze dzieci są przyzwyczajone do tego, że wszędzie je ze sobą zabieramy i akceptują to. Dla mnie jednak to zawsze wielki stres. Najpierw organizacyjno-logistyczny, potem matczyny. Bo czy im wygodnie, czy nie są nadto zmęczone, czy nie mają dość tylko nie komunikują, czy, czy, czy.....????? Także bohatersko podejmuję ten trud i stawiam czoła stresowi i obawom i idę pokazywać dzieciom świat. Wg trasy wyznaczonej przez ojca, żeby nie było :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz