Na piękne słońce patrzymy przez okno. Jesień okazała się całkiem łaskawa, ładna. Niestety nie dla nas. Siedzimy uwięzieni w naszym domu Olga, Tymon i ja i poznajemy uroki chorego przedszkolaka. Żal mi Olgi. Idzie do przedszkola na 4 dni a potem chora. Tylko 2 razy chodziła przez cały tydzień. Jestem zmęczona. Stresem, nocnym wstawaniem, organizowaniem czasu w czterech ścianach.
W czwartek Olga dostała kataru. W piątek wieczorem Marcin był już z nią w szpitalu. Zostali na noc. Ostre zapalenie oskrzeli ze zmianami na płucach. To się chyba nigdy nie skończy. Wdycha te sterydy, bierze antybiotyk i nadal budzi ją męczący kaszel. Już nie gorączkuje.
Tymuś się zaraził. W niedzielę byłam z nim u lekarza. Następny do wdychania sterydów. Kaszle jak opętany. W poniedziałek dostał wysokiej gorączki. Wtorek - ja do lekarza z Tymkiem, Marcin na kontrolę do szpitala z Olgą. On na skraju antybiotyku. Dostaje receptę i mam podać jeśli zagorączkuje jeszcze raz. Na szczęście jakoś do tej pory udaje się bez antybiotyku. Olga dostaje receptę na wziewy, które ma wdychać jeszcze przez miesiąc. W listopadzie nie pójdzie do przedszkola. A ja....chyba ponoszę porażkę. Nie mam siły. Nie na troskę, nie na latanie po lekarzach, nie na przytulanie i noszenie ale nie mam siły na inne rzeczy. Nie chcę tańczyć w kółko, nie chce bujać jej w kocu, nie chcę układać, rysować ani lepić. Chcę spać.
Łączna liczba wyświetleń
środa, 26 października 2011
wtorek, 11 października 2011
I rozmowa córki z ojcem
Marcin przeczytał Oldze książeczkę. Olga na to: "jeszcze raz!" Nie Olgusia to samo jeszcze raz to bez sensu. Jakąś inną.
- "No dobla! Ale ty idź, bo mi spadają skalpetki"
- "No dobla! Ale ty idź, bo mi spadają skalpetki"
Rozmowa matki z córką
Dzisiaj Olga wychodząc TRADYCYJNIE już do lekarza rzuciła do swojej lalki:
Pa Hela, pa!
Pa mamusiu! (Olga piskliwym głosem)
Pa! Idę do lekarza.
Pa Hela, pa!
Pa mamusiu! (Olga piskliwym głosem)
Pa! Idę do lekarza.
poniedziałek, 3 października 2011
Roczek Laury
Laura skończyła rok. Becia jak zwykle przygotowała pyszne jedzenie i razem z Gosią zrobiły taki tort, że trudno uwierzyć w to, że takie dzieło sztuki można uformować w domu. A można! W dodatku masę lukrową robiły same. A Jubilatka piękna! Wystrojona, w prawie koronie na głowie, witała gości z uśmiechem na ślicznej buzi. Było cudnie, kameralnie i znowu....brakowało ojca chrzestnego i jego pięknej żony.
A mama tęskni za Martą
Dzisiaj była u mnie mama. I jakkolwiek smutno mi patrzeć jak tęskni, to jednocześnie strasznie mnie ta jej tęsknota wzrusza. Bo dziecko przecież dorosłe a mama mówi: "Ja już 7 miesięcy jej nie widziałam" albo "a co my w paczce wyślemy? Też jakiś smakołyk. Co oni lubią?" Ptasie mleczko mamo, "Ptasie mleczko? A oni na pewno lubią? A nie rozpuści się?"
No i bardzo ale to bardzo chce do nich lecieć. Trzeba coś z tym zrobić! Nie może mama tak cierpieć. Czy ktoś chce kupić nasze mieszkanie?????????????
No i bardzo ale to bardzo chce do nich lecieć. Trzeba coś z tym zrobić! Nie może mama tak cierpieć. Czy ktoś chce kupić nasze mieszkanie?????????????
Tymek stoi
Dziś o godzinie 15stej po raz pierwszy Tymek stanął w łóżeczku.Nie chciał spać. Za mną do nawołującego Tymcia weszła babcia Dzidka. I obydwie miałyśmy tę niewątpliwą przyjemność patrzenia na uśmiechniętą buzię dziecka. Nie wiem czy cieszył się, że stoi czy dlatego, że nas widział. Każdy powód jest dobry!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)