Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 28 listopada 2011

Anioł był i znikł

Przez pierwsze tygodnie swojego życia Tymon dał mi w kość. I to tak porządnie. Płakał i płakał i płakał. W nocy spał tylko na rękach, także ja spałam na siedząco. Myślałam, że nie dam rady. Byłam załamana. I nagle wszystko minęło. Tak po prostu, z dnia na dzień. Mój synek stał się aniołem. Grzeczny, spokojny, nie marudził. Cud. Mogłam pisać poradniki jak wychować idealne dziecko.
A teraz gryzie. Głównie Olgę. Moja córeczka codziennie ma nowe ślady. On się rzuca a ona woła mnie na pomoc. Zanim dobiegnę już ją ugryzie.
Jak się Tymon zezłości, to baaaaaaardzo głośno krzyczy, szarpie i drapie. Waruje przy schodach jakby sforsowanie ustawionej barykady było jedynym celem jego życia. Wścieka się, płacze i gryzie. Ja oszaleję! Ale jest pięknie!!!!

Koniec kwarantanny

Jutro po ponad miesięcznej przerwie Olgita wraca do przedszkola. Mam nadzieję, że się nie rozchoruje już w tym tygodniu. Trzymam kciuki za nas obie.

wtorek, 15 listopada 2011

Starsza pani Olga

- Mamo, daj ja go wezmę na recę.
- Olgusia, dziecko on jest cięższy od ciebie.
- Ja nie jestem dziecko! On jest dziecko. Ja jestem starsza pani.
- Kto ty jesteś? - zapytał zdziwiony ojciec
- Starsza pani Olga.

czwartek, 10 listopada 2011

Pozbierane karteczki

Często jak Olga coś mówi to szybko notuję gdzie popadnie. Często nie mam gdzie zanotować i przepadają jej mądrości. Czasem giną i kartki na których zapisałam złote myśli. Dziś jednak przeszukałam szuflady i odnalazłam parę stwierdzeń.

Nie mogę ułożyć! Jestem Łoś chyba!

- Mój brzuszek się cieszy jak to je!
- A kiedy się cieszy? Jak co je?
- Palówki!

Jezu! Sikam się, Jezu! sikam się! Ohm... Mamuś ale mi ulatowałaś życie.

- Olgusia, jedz tą pomidorówkę bo za chwilę idziemy na spacer.
- Dobrze, tylko popatrzę na świat

Mamo, jak wczoraj byłam na cmentarzu to byłam na baranach i tata mnie zdjął to byłam oburzona. Wiesz? Oburzona!

Do Tymona
Blawo mały! Blawo. Jesteś dzielny chłopak.

Gdy z tatą kwitli w szpitalu czekając na obchód bawili się w sklep. Marcin jak zwykle, za co go podziwiam, miał siłę i ochotę tłumaczyć jej wszystko od Adama i Ewy. Także przeszli przez gotówkę, karty kredytowe, skanery i takie tam. Najpierw tata był sprzedawcą potem Olga. Ojciec płacił kartą, Olga sprzedawczyni powiedziała:
- A teraz wciśnij kota!
Można by pomyśleć, że się pomyliła ale w obliczu tego, że za chwilę zażądała gotówki, chyba naprawdę miała na myśli jakiegoś kota :)

wtorek, 8 listopada 2011

Kierownik techniczny

Zjawia się przy zmywarce gdy tylko usłyszy, że ktoś ją otwiera. Sprawdza działalność odkurzacza. Potrafi naprawdę długo stać przy Olgi radio-odtwarzaczu i ścisza, pogłaśnia a w międzyczasie tańczy. Jego fascynacja sprawami technicznymi jest ewidentna. Uwielbiam go!

poniedziałek, 7 listopada 2011

Pa Pa

Tymuś rozwija się fantastycznie. Pa pa niby robi od dawna ale teraz macha tym, którzy zostają na dole podczas gdy on na rękach mamy wędruje na górę. Dodaje do uroczego gestu słodkie słowa: "pa pa, pa pa". Czasem macha rączką poprawnie ale częściej podnosi rękę i  zgina paluszki w stronę swojej buzi. No i oczywiście tradycyjnie rośnie mu kilka zębów na raz w związku z tym uznaje za stosowne gryźć mnie przy każdej okazji. Może i on sobie ulży ale ja muszę uciekać bo to bardzo boli. A syn atakuje  znienacka. Bawimy się i nagle cap mnie w nogę, brzuch, rękę. Także, wiem że żyję!

Wszystkich Świętych

Było już kilka dni temu ale w obliczu chorób dzieci i ogólnego zamieszania i tak cud, że coś dzisiaj piszę. I tak 3 listopada w czasie kąpieli rozmawia mama kaczka z małą kaczuszką, dialogi autorstwa Olgi oczywiście.
- Mamo, mamo! Co to jest cmentarz?
- Cmentarz to jest tam gdzie mieszkają Olgi dziadki.
- Olgi?????!!!!!!!!!!
- Tak!