25 grudnia. Idziemy do mojej mamy. Trzeba się wspiąć na 3 piętro i Olga buntuje się. Tymek na rękach ona też chce.
- Mamo, mamo. Nie mam siły.
- No dobrze Olgusiu, to ty sobie tu usiądź i poczekaj na nas.My zjemy obiadek i jak będziemy wracać to Cię zabierzemy. Odpoczniesz, tak?
- Tak.
No to my idziemy na górę. Olga po chwili rusza i mówi: "No dobla, ZAMYŚLIŁAM się. Idę"
26 grudnia u Magdy i Arka.
Ha, ha! Malty tata nazywa się Alkadiusz a sklep się nazywa Alkadia, ha, ha, ha.
Łączna liczba wyświetleń
wtorek, 27 grudnia 2011
Święta, Święta i po Świętach
Wigilia
Jak zwykle u Beaty i Darka. Wyjątkowo bez Marty ale za to z Zosią i Olą! Rozpoczęła się tradycyjnie czytaniem Pisma Świętego. Olga na kolana. Ręce złożone do modlitwy. Rozejrzała się i po chwili wstała ale nadal wyglądała na bardzo uduchowioną.
Potrawy pyszne. Dzięki Zosi w moim śledziowym repertuarze pojawią się nowe dania.
Mikołąj oszalał. Olga zeszła z piętra i rzuciła się na największe pudło krzycząc: "Domek dla króliczków!!!!". Trafiła. Generalnie jednak popełniliśmy błąd. Bo właściwie niczego nie pozwoliłam Oldze rozpakować. Ona się tak cieszyła ale co wzięła do ręki, to słyszała: "Olgusia, to rozłożymy w domu. Z tego kompletu wyjmę Ci tylko lalę, bo tu jest dużo drobnych elementów, Tymek zje, pogubi się...." W przyszłym roku się poprawię. Następnego dnia nie widziała czym się bawić. Króliczki urządzały dom, Agatka płakała i trzeba było ją ukołysać, w międzyczasie gotowała się woda na herbatę w nowym czajniczku.....
Tymek do prezentów podszedł z większym spokojem. Matka za to jest z tych prezentów bardzo zadowolona :)
Po Wigilii Olga z Marcinem pojechała na Wigilię numer 2. Wrócili o 24.30!!!!!!!!! Zadowolona, rozśpiewana i generalnie gotowa do zabawy! Ale zasnęła w 5 minut!
Pierwszego dnia byliśmy u babci Dzidki a drugiego babcia Jola wyprawiła obiad u Magdy i Arka. No i tyle. Teraz trzeba znowu czekać cały rok.
Jak zwykle u Beaty i Darka. Wyjątkowo bez Marty ale za to z Zosią i Olą! Rozpoczęła się tradycyjnie czytaniem Pisma Świętego. Olga na kolana. Ręce złożone do modlitwy. Rozejrzała się i po chwili wstała ale nadal wyglądała na bardzo uduchowioną.
Potrawy pyszne. Dzięki Zosi w moim śledziowym repertuarze pojawią się nowe dania.
Mikołąj oszalał. Olga zeszła z piętra i rzuciła się na największe pudło krzycząc: "Domek dla króliczków!!!!". Trafiła. Generalnie jednak popełniliśmy błąd. Bo właściwie niczego nie pozwoliłam Oldze rozpakować. Ona się tak cieszyła ale co wzięła do ręki, to słyszała: "Olgusia, to rozłożymy w domu. Z tego kompletu wyjmę Ci tylko lalę, bo tu jest dużo drobnych elementów, Tymek zje, pogubi się...." W przyszłym roku się poprawię. Następnego dnia nie widziała czym się bawić. Króliczki urządzały dom, Agatka płakała i trzeba było ją ukołysać, w międzyczasie gotowała się woda na herbatę w nowym czajniczku.....
Tymek do prezentów podszedł z większym spokojem. Matka za to jest z tych prezentów bardzo zadowolona :)
Po Wigilii Olga z Marcinem pojechała na Wigilię numer 2. Wrócili o 24.30!!!!!!!!! Zadowolona, rozśpiewana i generalnie gotowa do zabawy! Ale zasnęła w 5 minut!
Pierwszego dnia byliśmy u babci Dzidki a drugiego babcia Jola wyprawiła obiad u Magdy i Arka. No i tyle. Teraz trzeba znowu czekać cały rok.
piątek, 16 grudnia 2011
Jak się nie ma nóg i jak się ma nóg
Olga po kąpieli uwielbia być szczelnie otulana w ręcznik. I tak też było dzisiaj. Upominała ojca: "zawiń mi nogi, zawiń mi nogi". Potem stwierdziła: "nie ma nóg" i pyta:.
- jak się mówi jak nie ma nóg? No? Jak?
- Nie wiem - odpowiada tata
- Ryyyy ba.
Bardzo nam się to podobało i jeszcze chwilę się z tego śmialiśmy. Olga oczywiście podłapała klimat i pyta jak się mówi jak się MA NÓG?
- no jak Olgusi?
- No człowiek. Przecież.
- jak się mówi jak nie ma nóg? No? Jak?
- Nie wiem - odpowiada tata
- Ryyyy ba.
Bardzo nam się to podobało i jeszcze chwilę się z tego śmialiśmy. Olga oczywiście podłapała klimat i pyta jak się mówi jak się MA NÓG?
- no jak Olgusi?
- No człowiek. Przecież.
środa, 14 grudnia 2011
Kariera ponad wszystko
Olga była wczoraj fryzjerką. Czesała mnie i opowiadała, wypytywała jak to u fryzjera na wsi (w końcu mieszkamy na wsi).
Ja też pytam.
- Pani Olgo, a pani ma dzieci?
- ymh. Synka Bumba i bopek (czyli jak zwykle nic nie wiadomo)
- A ja słyszałam, że pani ma córkę Helenę.
- Nie.
- Nie ma pani córki Heli????!!!!
- Nie. Kiedyś byłam jej mamą. Teraz jestem fryzjerką.
Ja też pytam.
- Pani Olgo, a pani ma dzieci?
- ymh. Synka Bumba i bopek (czyli jak zwykle nic nie wiadomo)
- A ja słyszałam, że pani ma córkę Helenę.
- Nie.
- Nie ma pani córki Heli????!!!!
- Nie. Kiedyś byłam jej mamą. Teraz jestem fryzjerką.
poniedziałek, 12 grudnia 2011
Urodziny synka - 10 grudnia, sobota
Przygotowywałam się 2 dni. Przy pomocy niezastąpionej Gosi, udało mi się zrobić 2 ciasta, tort w kształcie samochodu (tu zdecydowanie rządziła Małgorzata). Zrobiłyśmy z 300 pierogów z mięsem. A rano w dniu urodzin musiałam wysłać wszystkim gościom sms zawiadamiający o tym, że Olga ma problemy z żołądkiem i wymiotuje. Goście okazali się wspaniałomyślni i zaryzykowali. Pojawili się wszyscy zaproszeni. Becia z Darkiem i dziećmi, Kasia z Piotrkiem i Polą, Magda and company, Iwona z Łukaszem. Rano była babcia Dzidka a wieczorem babcia Jola z Kaziem.
Niestety Olga cały dzień była w fatalnej kondycji. Męczyła ją obecność ludzi. Tymek zachowywał się godnie jak na rocznego dżentelmena przystało.
Dziś jest poniedziałek. Chorują obydwoje.
P.S.
300 pierogów to za mało na 10 dorosłych osób i siedmioro dzieci. Pyszne były. Po prostu.
Niestety Olga cały dzień była w fatalnej kondycji. Męczyła ją obecność ludzi. Tymek zachowywał się godnie jak na rocznego dżentelmena przystało.
Dziś jest poniedziałek. Chorują obydwoje.
P.S.
300 pierogów to za mało na 10 dorosłych osób i siedmioro dzieci. Pyszne były. Po prostu.
Lalo ma rok
O czym pamiętała Asiulka. Zresztą Ona zawsze pamięta. I takie wysłała życzenia: "Sto lat, sto lat dla Lalo aby był mądry jak mam i przystojny jak tata a serce miał wielkie jak Olga. Kocham Was, Asia z familią." Dzięki Asia. Wiesz jak wzruszyć matkę rocznego brzdąca. Dziękuję, że pamiętasz.
środa, 7 grudnia 2011
Krokodyle Dwa
Olga w wannie z Tymonem. Kąpią się, Tymon jak zwykle chlapie pod sufit (ma przy tym bardzo skupioną minę. I po prostu wali w lustro wody), a Olga jak zwykle fantazjuje odgrywając różne role z zabawkami. Nagle łapie Tymcia i zaczyna go przesuwać i przytulać mówiąc: "mały krokodylku, mój mały krokodylku etc". Nie radziła sobie jednak z przesuwaniem małego krokodylka zwróciła się więc do ojca: "Duży krokodylku, czy możesz mi pomóc?"
poniedziałek, 5 grudnia 2011
Lena
Lena jest cudem. Nie ma słów, którymi mogłabym ją opisać. Dobra, powściągliwa, empatyczna, opiekuńcza, wrażliwa..... Każda matka marzy o takiej córce. Jest dla Olgi idealną starszą siostrą. Żeby moja córka ją kiedyś doceniła!!!!!! Lena nocowała u nas z soboty na niedzielę. Dziewczynki spały. Ja weszłam do pokoju, żeby sprawdzić czy są przykryte i zobaczyłam cudną blondynkę. Spała jak maleńkie dziecko, z ręką uniesioną do góry. Wyglądała tak ślicznie.................... i zupełnie tak jak Laura. A Laura jest sobowtórem Beaty. No i tak mnie ten widok wzruszył, że musiałam to tu zapisać.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)