Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 27 grudnia 2011

Świąteczna satyra

25 grudnia. Idziemy do mojej mamy. Trzeba się wspiąć na 3 piętro i Olga buntuje się. Tymek na rękach ona też chce.
- Mamo, mamo. Nie mam siły.
- No dobrze Olgusiu, to ty sobie tu usiądź i poczekaj na nas.My zjemy obiadek i jak będziemy wracać to Cię zabierzemy. Odpoczniesz, tak?
- Tak.
No to my idziemy na górę. Olga po chwili rusza i mówi: "No dobla, ZAMYŚLIŁAM się. Idę"

26 grudnia u Magdy i Arka.
Ha, ha! Malty tata nazywa się Alkadiusz a sklep się nazywa Alkadia, ha, ha, ha.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz