Łączna liczba wyświetleń
piątek, 24 czerwca 2011
Zwiedzamy
Mimo, że mojemu mężowi wydaje się to zwyczajne i naturalne ja uznaję siebie za mega bohaterkę. Nasze dzieci są przyzwyczajone do tego, że wszędzie je ze sobą zabieramy i akceptują to. Dla mnie jednak to zawsze wielki stres. Najpierw organizacyjno-logistyczny, potem matczyny. Bo czy im wygodnie, czy nie są nadto zmęczone, czy nie mają dość tylko nie komunikują, czy, czy, czy.....????? Także bohatersko podejmuję ten trud i stawiam czoła stresowi i obawom i idę pokazywać dzieciom świat. Wg trasy wyznaczonej przez ojca, żeby nie było :)
No i jak było w tej Grecji?
Cudownie. Po prostu. Ale najlepsze było to, że Olga po kilku dniach pływania w pełnej zbroi tzn. kółko, rękawki i matka jako materac, powoli rezygnowała z pomocy sprzętów, żeby ostatnie dni pływać na głębokiej wodzie w samych rękawkach.
Cudowne jest obserwowanie dziecka odkrywającego świat. I tak pewnego dnia, Olga stwierdziła, że matka i rękawki wystarczą. Zapewnieniom, że rękawki utrzymają ją na powierzchni wody nie dawała wiary. Do czasu. Pewnego dnia, po raz 150 usłyszała ode mnie, że nie utonie, że rękawki ją utrzymają. Taaak? (była tak zdziwiona jakby wcześniej tego nie słyszała). Tak - odpowiedziałam. I Olga puściła moje ręce. Tak po prostu, zwyczajnie. I bardzo jej się takie pływanie podobało.
Tymek płakał gdy go wyjmowałam z wody. On jest taki śmieszny, kochany. W pierwszych dniach woda była zbyt chłodna, także nawet nie chciałam, żeby się kąpał. Po tym jak baseny się nagrzały wchodziłam z Tymciem regularnie. Chlapał, kopał ale miał przy tym tak poważną minę, że trudno było stwierdzić czy mu to odpowiada. Dopiero rozpacz, pojawiająca się przy próbie pozbawienia go basenowej przyjemności, wskazywała na to, że kąpiel jest jednak przyjemnością.
Cudowne jest obserwowanie dziecka odkrywającego świat. I tak pewnego dnia, Olga stwierdziła, że matka i rękawki wystarczą. Zapewnieniom, że rękawki utrzymają ją na powierzchni wody nie dawała wiary. Do czasu. Pewnego dnia, po raz 150 usłyszała ode mnie, że nie utonie, że rękawki ją utrzymają. Taaak? (była tak zdziwiona jakby wcześniej tego nie słyszała). Tak - odpowiedziałam. I Olga puściła moje ręce. Tak po prostu, zwyczajnie. I bardzo jej się takie pływanie podobało.
Tymek płakał gdy go wyjmowałam z wody. On jest taki śmieszny, kochany. W pierwszych dniach woda była zbyt chłodna, także nawet nie chciałam, żeby się kąpał. Po tym jak baseny się nagrzały wchodziłam z Tymciem regularnie. Chlapał, kopał ale miał przy tym tak poważną minę, że trudno było stwierdzić czy mu to odpowiada. Dopiero rozpacz, pojawiająca się przy próbie pozbawienia go basenowej przyjemności, wskazywała na to, że kąpiel jest jednak przyjemnością.
Pierwszy ząb Tymka
Odkryty 20 czerwca, Tymek złapał mój palec i zaczął gryźć. Lewa dolna jedynka była doskonale wyczuwalna, choć wiadomo, mało widoczna. Dziś stwierdziłam, że jutro wykluje się prawa dolna jedynka. Zobaczymy czy trafiłam.
piątek, 17 czerwca 2011
A tymczasem u Tymona....
Postępy, postępy. Mianowicie Tymek wkroczył na etap notorycznego przekręcania się na brzuch. Ledwo położy się go na plecach, fik i już jest na brzuchu. Ale kiedy on to zaczął robić???? Nie pamiętam. Przekręcał się już od jakiegoś czasu. Ale ciągnął głową a to podobno się nie liczy. A teraz okazuje się, że Tymuś ma inną technikę. Czekałam aż zacznie od nóg do góry a on po prostu się przekręca. I je kaszkę od 4 dni wieczorami i je obiadki chociaż wyglądało, że nie będzie ich lubił i jest coraz piękniejszym chłopcem. I mam zamiar opisać to ze szczegółami. Jutro. Bo dziś nie mam siły.
I kokodlilo obe fa
Czyż moja córka nie jest genialna? Nie! Ale bliska jest doskonałości. A te przekręcone słowa piosenki z mini disco w naszym hotelu na Rodos stały się hymnem dnia powszedniego po powrocie do Warszawy. I zaczynam rozumieć o co chodziło Asi gdy Sofia była na etapie ja-jo. Niby nic ale jak się słyszy to samo 128 raz w ciągu dnia to może przestać się podobać. Żeby nie powiedzieć, że się można ...... jak dzik. To tak a propos Asi i Zosi.
Słowami tej piosenki Olga popisuje się przed wszystkimi. Ja muszę klaskać z przodu, wyciągniętymi rękami. A potem śpiewa kolejną, tym razem po hiszpańsku....una cosita....i krzyczy:"no rób tak!" i palcami pokazuje oczy, bo piosenka zaczyna się od: veo veo.... a na mini disco gestykulacja jest bardzo ważna. Tylko, że dziś wszystko wygląda cukierkowo a bywało dramatycznie. Pierwszego dnia Olga była pierwsza na scenie (czyli parkiecie), tańczyła już wtedy gdy leciały piosenki zapraszające na disco, drugiego dnia na scenie pojawili się żona i tata czyli Lindo i Linda. Dwa osły. Gigantyczne łby nie wzbudziły zaufania naszej córki. Mało nóg nie połamała uciekając ze sceny. Dosłownie trzeba ją było ratować. Było źle. Generalnie na potańcówkę chodził z nią tata, ja byłam na tej pierwszej, szczęśliwej i na ostatniej. Były osły, siedziałyśmy wysoko w ostatnim rzędzie. Osły wyszły Olga fruuuu na scenę. Ciekawe. Podobno większość dzieci miało odwrotnie.
Słowami tej piosenki Olga popisuje się przed wszystkimi. Ja muszę klaskać z przodu, wyciągniętymi rękami. A potem śpiewa kolejną, tym razem po hiszpańsku....una cosita....i krzyczy:"no rób tak!" i palcami pokazuje oczy, bo piosenka zaczyna się od: veo veo.... a na mini disco gestykulacja jest bardzo ważna. Tylko, że dziś wszystko wygląda cukierkowo a bywało dramatycznie. Pierwszego dnia Olga była pierwsza na scenie (czyli parkiecie), tańczyła już wtedy gdy leciały piosenki zapraszające na disco, drugiego dnia na scenie pojawili się żona i tata czyli Lindo i Linda. Dwa osły. Gigantyczne łby nie wzbudziły zaufania naszej córki. Mało nóg nie połamała uciekając ze sceny. Dosłownie trzeba ją było ratować. Było źle. Generalnie na potańcówkę chodził z nią tata, ja byłam na tej pierwszej, szczęśliwej i na ostatniej. Były osły, siedziałyśmy wysoko w ostatnim rzędzie. Osły wyszły Olga fruuuu na scenę. Ciekawe. Podobno większość dzieci miało odwrotnie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)