Tymonkowi rosną zęby jak oszalałe. Te 4 górne już się przebiły. Górne czwórki też już widać ale chyba zaczynają szaleć dolne dwójki. W nocy raczej się nie wysypiamy. Chociaż nie jest źle. Co dwie noce synek Tymek daje nam odpocząć. Wtedy kiedy nie śpi wystarczy, że trzyma się go na rękach. Można jednak siedzieć, nie trzeba chodzić, bujać, kołysać ani śpiewać. Wprawdzie jak się siedzi tak w fotelu przez dwie godziny o 3 czy 4 nad ranem to też można ..... ponarzekać, ale po co? Tymon jest cudem. Takim, którego życzę Martusi! Siostrzyczko oby wszystkie Twoje dzieci były takie "trudne".
A Olgita była wczoraj u dentysty 3 raz w życiu i po raz pierwszy dała sobie zrobić absolutnie wszystko. Najpierw był przegląd potem czyszczenie każdego zęba a na koniec lakierowanie. Po raz pierwszy pasta z fluorem, bo pacjentka ma już 3 lata. Zęby ma zdrowe ale w swoje pierwsze urodziny miała raptem dwa.
Łączna liczba wyświetleń
środa, 21 września 2011
Takie tam pogawędki
- Ja jestem piekarka.
- A co robi piekarka?
- Piecze naleśniki!
- Już nie chcę.
- To zjedz jeszcze paprykę.
- Całą????!!!!
- Tak
- To będzie ze czterdzieści. Sam nie wiem co się w nich jeszcze mieści.
- Lubię chałeczkę. Chałeczka jest z cukrem pudrem. Lubisz PUDR mamo?
- Olgusia, zanieś to na górę proszę.
- Do panowiów to zanieść?
(Dwóch panów stolarzy, montujących u Olgi szafę)
- A co robi piekarka?
- Piecze naleśniki!
- Już nie chcę.
- To zjedz jeszcze paprykę.
- Całą????!!!!
- Tak
- To będzie ze czterdzieści. Sam nie wiem co się w nich jeszcze mieści.
- Lubię chałeczkę. Chałeczka jest z cukrem pudrem. Lubisz PUDR mamo?
- Olgusia, zanieś to na górę proszę.
- Do panowiów to zanieść?
(Dwóch panów stolarzy, montujących u Olgi szafę)
poniedziałek, 19 września 2011
Z ostatniej chwili...i nie tylko
Dzisiaj ubieram Olgę. Zamierzam założyć jej rajstopy i słyszę:
- Nie chcę tych. Są obrzybliwe!!!
- Mamo zrobiłam siusiu do toalety! i spuściłam wodę.
- I umyłaś ręce.
- mhm. I popsikałam się perfumami. (moimi oczywiście)
Są pewne rzeczy które słyszy się tylko raz. Nie sposób wszystkiego ani zapamiętać ani spisać. Słyszę te rozbrajające teksty wszędzie. W domu, w samochodzie, w sklepie, w gościach albo jak goście przychodzą do nas. Wspaniałe, niegramatyczne komentarze. Ale są też rzeczy stałe, rozbrajające wraz z odejściem których pozostaje pustaka i żal. Tak było z bleblonką, z ament i z innymi pięknymi słowami. Niektóre nadal nas cieszą.
Jest lew, ma grzywę i ryczy. Bywa, że LEWEM bywa Olga, mama lub tata i też ryczą. My z Olgą to nawet grzywą możemy się pochwalić.
W czasie gdy Olga gotuje słychać: gotu, gotu, gotu. Gdy prowadzi samochód mówi: kieru, kieru, kieru. Bawiąc się wróżką: czaru, czaru, czaru. Gdy podbiega pomasować mnie, lalę, Tymka...masu, masu, masu.
Jak jest ciekawa swojego wyglądu biegnie do lustra i krzyczy: "pokażę się w lusterku".
No.... to jest najfajniejszy czas dla rodzica. Sama słodycz.
- Nie chcę tych. Są obrzybliwe!!!
- Mamo zrobiłam siusiu do toalety! i spuściłam wodę.
- I umyłaś ręce.
- mhm. I popsikałam się perfumami. (moimi oczywiście)
Są pewne rzeczy które słyszy się tylko raz. Nie sposób wszystkiego ani zapamiętać ani spisać. Słyszę te rozbrajające teksty wszędzie. W domu, w samochodzie, w sklepie, w gościach albo jak goście przychodzą do nas. Wspaniałe, niegramatyczne komentarze. Ale są też rzeczy stałe, rozbrajające wraz z odejściem których pozostaje pustaka i żal. Tak było z bleblonką, z ament i z innymi pięknymi słowami. Niektóre nadal nas cieszą.
Jest lew, ma grzywę i ryczy. Bywa, że LEWEM bywa Olga, mama lub tata i też ryczą. My z Olgą to nawet grzywą możemy się pochwalić.
W czasie gdy Olga gotuje słychać: gotu, gotu, gotu. Gdy prowadzi samochód mówi: kieru, kieru, kieru. Bawiąc się wróżką: czaru, czaru, czaru. Gdy podbiega pomasować mnie, lalę, Tymka...masu, masu, masu.
Jak jest ciekawa swojego wyglądu biegnie do lustra i krzyczy: "pokażę się w lusterku".
No.... to jest najfajniejszy czas dla rodzica. Sama słodycz.
Matka upojona
Olga urzęduje przy swojej kuchni. Coś przygotowuje. W końcu zwraca się do mnie:
- Kochanie, chcesz herbaty?
- Tak, poproszę.
- Proszę kochanie.
- Hmmmmm, jaka pyszna.
- Dlaczego jest pyszna?
- No nie wiem, Ty ją robiłaś. To czemu jest taka pyszna?
- Bo tam w środku jest alkoholu.
Zaczęłam się śmiać.
Olga z pełną powagą: Kochanie, nie śmiej się!
- Dobrze. (A wiadomo jak to jest kiedy chce się zachować powagę będąc po alkoholu)
- Kochanie, chcesz herbaty?
- Tak, poproszę.
- Proszę kochanie.
- Hmmmmm, jaka pyszna.
- Dlaczego jest pyszna?
- No nie wiem, Ty ją robiłaś. To czemu jest taka pyszna?
- Bo tam w środku jest alkoholu.
Zaczęłam się śmiać.
Olga z pełną powagą: Kochanie, nie śmiej się!
- Dobrze. (A wiadomo jak to jest kiedy chce się zachować powagę będąc po alkoholu)
czwartek, 1 września 2011
Czyli jednak włoscy lekarze mają rację!
Asiulka siedzi w tych Włoszech, co generalnie jest bez sensu ale ja cierpliwie czekam aż zmądrzeje i wróci. Tymczasem wymieniamy siE doświadczeniami przez telefon.
I tak według włoskich pediatrów jak dziecko ma gila do pasa i kaszel taki, że uszy bolą to może być ząbkowanie.
Ja ze swoją słoniową pamięcią wszelkie informacje przechowuję i we właściwym momencie dopytuję. W przypadku pierwszych zębów Tymonka się sprawdziło. Był katar, kaszel, czekałam na ząbki i te się pojawiły. Teraz jednak kaszel trwa już 3 tygodnie, także 2 tygodnie temu nie wypatrzywszy śladu zębów stwierdziłam, że to nie to, udałam się do lekarza (za 160 złotych brrrrrr), który z kolei nie dopatrzył się śladów choroby (o zębach jednak nie wspomniał). Dzisiaj jednak, jak zwykle Beata, wypatrzyła zęby u mojego syna. Nie jeden czy dwa ale 4! No to jak się wyżynają 4 zęby na raz, to chyba można mieć kaszel przez 3 tygodnie? Idą sobie właśnie 2 górne dwójki i 2 jedynki. W takiej właśnie dziwnej kolejności, bo te jedynki słabiej widać.
Także Beatka odkryła pierwsze zęby Olgi i drugie Tymonka.
I tak według włoskich pediatrów jak dziecko ma gila do pasa i kaszel taki, że uszy bolą to może być ząbkowanie.
Ja ze swoją słoniową pamięcią wszelkie informacje przechowuję i we właściwym momencie dopytuję. W przypadku pierwszych zębów Tymonka się sprawdziło. Był katar, kaszel, czekałam na ząbki i te się pojawiły. Teraz jednak kaszel trwa już 3 tygodnie, także 2 tygodnie temu nie wypatrzywszy śladu zębów stwierdziłam, że to nie to, udałam się do lekarza (za 160 złotych brrrrrr), który z kolei nie dopatrzył się śladów choroby (o zębach jednak nie wspomniał). Dzisiaj jednak, jak zwykle Beata, wypatrzyła zęby u mojego syna. Nie jeden czy dwa ale 4! No to jak się wyżynają 4 zęby na raz, to chyba można mieć kaszel przez 3 tygodnie? Idą sobie właśnie 2 górne dwójki i 2 jedynki. W takiej właśnie dziwnej kolejności, bo te jedynki słabiej widać.
Także Beatka odkryła pierwsze zęby Olgi i drugie Tymonka.
7 urodziny Lenki
- Olgusia, jedziemy teraz do Lenki, bo ma dzisiaj urodziny.
- Hurrrrrraaaaaa! (a właściwie Hulllllaaaaaa). I jedziemy po prezent?
- Nie, mama już kupiła.
- Aha. A co tam jest?
- Bluzeczka i spodenki i taka gra.
U Lenki Olga krzyczy od progu: "Lenka! Lenka!" W końcu ją dopadła.
- Wszystkiego najlepszego. To dla Ciebie prezent. Tam jest taka biała bluzeczka i spodenki.....
- Dziękuję
- Lenka? A mogę być Twoim gościem?
A w sobotę wielki bal. Olga będzie się bawiła z koleżankami Leny na balu pod tytułem "Księżniczki i wróżki". Pożyczyłyśmy od Leny błękitną suknię. Lena będzie przebrana za syrenę. ma piękny strój uszyty przez Gosię. No i to będzie pierwszy bal Olgi!
Bo do przedszkola chodzą tylko dzieci.
Kiedy ja z Olgą szykowałyśmy się do przedszkola, Marcin latał w szlafroku z kamerą i aparatem. W pewnej chwili nawet Olga była zadziwiona: "Tato! Wychodzisz na dwór w tym szalfloku?"
Potem tata stwierdził, że też by chciał z nami iść. Na co Olga szybko zareagowała mówiąc: "No co ty tato! Jesteś za duży! Tylko dzieci chodzą do przedszkola!"
Jak widać Olga ma to wszystko uporządkowane.
Potem tata stwierdził, że też by chciał z nami iść. Na co Olga szybko zareagowała mówiąc: "No co ty tato! Jesteś za duży! Tylko dzieci chodzą do przedszkola!"
Jak widać Olga ma to wszystko uporządkowane.
Przeżyliśmy
Człowiek to jednak jest głupi. Najpierw martwi się, że dziecko będzie płakać jak pójdzie do przedszkola a potem się martwi, że nie płakało. No, bo w ogóle nie płakało. Matka za to owszem.
Najpierw wzruszył ją widok Pani Kasi przebranej za clowna i witającej wszystkie dzieci przy wejściu na podwórko. Potem zmartwiło to, że Olga poszła z jakąś obcą babą do swojej sali i tak naprawdę gdyby się matka nie rzuciła, że jeszcze buziak to w ogóle by się córka ze mną nie pożegnała. A tak naprawdę chodzi o to, że taka matka to się ciągle martwi.
Pamiętam jak Asia Sz. przyleciała z 2 miesięczną Sofią do Polski i w rozmowie z moją mamą zacytowała swojego Nobę, który po urodzeniu Pauli powiedział: "To od dziś już nigdy nie będę spał spokojnie". I tak to własnie jest. Cała prawda o uczuciach rodzicielskich zawarta jest w tych prostych słowach.
No, i jak odebrałam Olgę to ta mnie zapytała: "A możemy jeszcze kiedyś przyjść do tego przedszkola?" Oczywiście Olgusiu! Choćby jutro!
Najpierw wzruszył ją widok Pani Kasi przebranej za clowna i witającej wszystkie dzieci przy wejściu na podwórko. Potem zmartwiło to, że Olga poszła z jakąś obcą babą do swojej sali i tak naprawdę gdyby się matka nie rzuciła, że jeszcze buziak to w ogóle by się córka ze mną nie pożegnała. A tak naprawdę chodzi o to, że taka matka to się ciągle martwi.
Pamiętam jak Asia Sz. przyleciała z 2 miesięczną Sofią do Polski i w rozmowie z moją mamą zacytowała swojego Nobę, który po urodzeniu Pauli powiedział: "To od dziś już nigdy nie będę spał spokojnie". I tak to własnie jest. Cała prawda o uczuciach rodzicielskich zawarta jest w tych prostych słowach.
No, i jak odebrałam Olgę to ta mnie zapytała: "A możemy jeszcze kiedyś przyjść do tego przedszkola?" Oczywiście Olgusiu! Choćby jutro!
Idzie Raczek Przedszkolaczek
Jest 20.45, właśnie położyliśmy Olgę spać. Marcin siedzi w nerwach. Ja też jestem przejęta ale bez przesady! Do jutra mam jeszcze całą noc, mam nadzieję, że jednak spokojną.
Olga się cieszy. Opowiada mi od czasu do czasu, że w przedszkolu będzie grzeczna, że będzie sama jadła obiad. Dzisiaj się zastanawiałam, co też będzie jutro na śniadanie w przedszkolu, Olga na to: "może jogult, co?"
Może jogurt? Zobaczymy. Wszystko przed nami. Worek uszyty przez Beatkę spakowany. By the way jest to absolutnie najpiękniejszy worek świata. Dobrze mieć taką siostrę! No i ruszamy. Mam zamiar ten moment uwiecznić, jeśli się da oczywiście. Marcin nawet miał propozycję, żebym filmowała i robiła zdjęcia. Nie wiem wprawdzie, kto by się dzieckiem zajął ale co tam, kto by się dzieckiem przejmował w takim momencie?!
Kocham Cię Olgita!!!! Będziesz najdzielniejszym przedszkolakiem świata. Jesteś bardzo grzeczną, mądrą i pogodną dziewczynką. Tylko głupcy się na Tobie nie poznają. Kochanie! Jutro zaczynasz podbój świata! Powodzenia
Olga się cieszy. Opowiada mi od czasu do czasu, że w przedszkolu będzie grzeczna, że będzie sama jadła obiad. Dzisiaj się zastanawiałam, co też będzie jutro na śniadanie w przedszkolu, Olga na to: "może jogult, co?"
Może jogurt? Zobaczymy. Wszystko przed nami. Worek uszyty przez Beatkę spakowany. By the way jest to absolutnie najpiękniejszy worek świata. Dobrze mieć taką siostrę! No i ruszamy. Mam zamiar ten moment uwiecznić, jeśli się da oczywiście. Marcin nawet miał propozycję, żebym filmowała i robiła zdjęcia. Nie wiem wprawdzie, kto by się dzieckiem zajął ale co tam, kto by się dzieckiem przejmował w takim momencie?!
Kocham Cię Olgita!!!! Będziesz najdzielniejszym przedszkolakiem świata. Jesteś bardzo grzeczną, mądrą i pogodną dziewczynką. Tylko głupcy się na Tobie nie poznają. Kochanie! Jutro zaczynasz podbój świata! Powodzenia
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)