Urodził się w mega mroźny i śnieżny grudzień. Wychodziliśmy ze szpitala i zapadaliśmy się w głebokie zaspy. Śnieg sypał nieustannie. Wczoraj też padał śnieg. Też było zimno....
Weszliśmy z Marcinem do domu i przybiegła blond głowa z radosnym okrzykiem: Mamuś. Przytulił się i już gotowy był biec do zabawy. A tu nagle matka z ojcem wyskakują z prezentem. Gdy starsza siostra to zauważyła zapytała co mamy dla niej.Niestety jak się okazało, że nic, wpadła w dziką rozpacz. Szczęśliwie szybko jej przeszło.
Tymon ma 2 lata. Dużo mówi, ma piękny dołeczek gdy się uśmiecha, najaśniejsze blond włosy jakie w życiu widziałam, waży 100 g mniej niż Olga i jest tylko o jakieś 4 cm niższu od siostry. Kocha mamę co wyraził słowami: "Kocham mamusi" dzień przed swoimi urodzinami. Po raz pierwszy, mam nadzieję, że nie ostatni. Nadal gryzie jak mu ktoś zawadza na szczęście coraz rzadziej i delikatniej. No i nie muszę dodawać, że jest najcudowniejszym chłopcem na świecie.
100 lat synku. Modlę się, żebyś miał dobre i szczęśliwe życie. Byś zawsze kochał i był kochany. Byś potrafił odróżnić dobro od zła. I bądź zdrowy.
SŁODKIE KWAŚNE
JEST ICH DWOJE. ONA I ON. STARSZA I MŁODSZY. SŁODKA I SŁODKI CHOĆ OBOJE KWAŚNI.
Łączna liczba wyświetleń
wtorek, 11 grudnia 2012
czwartek, 1 listopada 2012
Co nas śmieszy
Nieustannie "pupa w berecie". Tylko czemu się tu dziwić? Nie wiem ile trwa reklama leku na hemoroidy, pupa biega 3 sekundy. Wystarczyło, żeby została zauważona i doceniona.
Kibel też jest śmieszny. Szczególnie jak panna córka wpada na genialny pomysł, żeby "wsadzić ojca do kibela". Pytanie skąd zna takie słowo, zbywa odpowiedzią, że zna. To Olga.
Tymon rechocze jak się reaguje na jego straszenie im bardziej przesadzona reakcja tym śmieszniej. Jak się go łaskocze i gania, też jest fajnie. Smieszą go bąki, to przecież takie męskie.
A mnie śmieszy
Jej przekręcanie słów i zwrotów: "Papryk się zachorował". Obowiązkowe wydłubywanie nitek, kurzu i wszelkich brudów, które znalazły się między palcami u nóg. Bez tego nie wejdzie do wanny. Poł roku temu musiałam jej zwrócić jednak uwagę, że to nie do końca normalne. Bo tuż przed kąpielą zapytała Zosię K., która u nas nocowała, czy też będzie dłubać? Zocha niekoniecznie wiedziała o co chodzi. Olga wyła gotowa wytłumaczyć, zaprezentować a potem zareklamować.
Jego "tcoooo?????", chyba to jest "co" ale w połączeniu z basem jaki wydobywa się z tego niespełna dwuletniego wnętrza brzmi komicznie. Tym samym basem krzyczy Olaaaaa, Mamooooo a jak o coś prosi mówi: "oddaj". Tak przy tym marszczy brew, że trudno się nie podporządkować.
Kibel też jest śmieszny. Szczególnie jak panna córka wpada na genialny pomysł, żeby "wsadzić ojca do kibela". Pytanie skąd zna takie słowo, zbywa odpowiedzią, że zna. To Olga.
Tymon rechocze jak się reaguje na jego straszenie im bardziej przesadzona reakcja tym śmieszniej. Jak się go łaskocze i gania, też jest fajnie. Smieszą go bąki, to przecież takie męskie.
A mnie śmieszy
Jej przekręcanie słów i zwrotów: "Papryk się zachorował". Obowiązkowe wydłubywanie nitek, kurzu i wszelkich brudów, które znalazły się między palcami u nóg. Bez tego nie wejdzie do wanny. Poł roku temu musiałam jej zwrócić jednak uwagę, że to nie do końca normalne. Bo tuż przed kąpielą zapytała Zosię K., która u nas nocowała, czy też będzie dłubać? Zocha niekoniecznie wiedziała o co chodzi. Olga wyła gotowa wytłumaczyć, zaprezentować a potem zareklamować.
Jego "tcoooo?????", chyba to jest "co" ale w połączeniu z basem jaki wydobywa się z tego niespełna dwuletniego wnętrza brzmi komicznie. Tym samym basem krzyczy Olaaaaa, Mamooooo a jak o coś prosi mówi: "oddaj". Tak przy tym marszczy brew, że trudno się nie podporządkować.
środa, 26 września 2012
Mr. T.K.
Zdecydowanie wywodzi się z rodu K. Obecnie przejawia bardzo dużo cech tego rodu. Martwi się i łatwo wpada w nerw.
Ale rozczula mnie tymi swoimi: "O nie!", tudzież "O jo jo!" jak się coś nie udaje. Oczywiście jak matka w porę nie pomoże to urocze "o nie" zamienia się w bardzo głośne i mało przyjemne dla otoczenia wrzeszczenie nieokreślonego kształtu.
Mówi coraz więcej. Od kilku dni piękne: "NIE MA" zastąpiło gest rozłożonych rączek z dodaniem słowa "ma". Nadal najczęściej używane słowa do oć jak mnie ciągnie za rękę i puść jak mu się nie podoba jak ktoś go przytula czy dotyka nie w tym momencie gdy ma na to ochotę. Zaczyna mówić na Olgę Olga chociaż nadal częściej Ola.
Nie jest niegrzeczny ale ma charakterek i bywa trudny do opanowania. Wszystko jednak wskóra, gdy przechyli swoją ekstremalnie blond czuprynę na ramię i spojrzy boczkiem swoimi nieprawdopodobnie niebieskimi oczkami na mamusię. Jedno jest pewne, uwodzić to mój synuś potrafi.
Ale rozczula mnie tymi swoimi: "O nie!", tudzież "O jo jo!" jak się coś nie udaje. Oczywiście jak matka w porę nie pomoże to urocze "o nie" zamienia się w bardzo głośne i mało przyjemne dla otoczenia wrzeszczenie nieokreślonego kształtu.
Mówi coraz więcej. Od kilku dni piękne: "NIE MA" zastąpiło gest rozłożonych rączek z dodaniem słowa "ma". Nadal najczęściej używane słowa do oć jak mnie ciągnie za rękę i puść jak mu się nie podoba jak ktoś go przytula czy dotyka nie w tym momencie gdy ma na to ochotę. Zaczyna mówić na Olgę Olga chociaż nadal częściej Ola.
Nie jest niegrzeczny ale ma charakterek i bywa trudny do opanowania. Wszystko jednak wskóra, gdy przechyli swoją ekstremalnie blond czuprynę na ramię i spojrzy boczkiem swoimi nieprawdopodobnie niebieskimi oczkami na mamusię. Jedno jest pewne, uwodzić to mój synuś potrafi.
wtorek, 25 września 2012
Od rana do wieczola
W piątek tj. 21 września Olga przemówiła do mnie: "Mamo, posłuchaj! Od rana, od rana, od rana".
Brawo córeczko, brawo! A powiedz: Laura.
- Laula. Nie umiem. Umiem tylko: od rana, od rana, od rana
Brawo córeczko, brawo! A powiedz: Laura.
- Laula. Nie umiem. Umiem tylko: od rana, od rana, od rana
czwartek, 13 września 2012
Opowieści pięknej treści
Olga zapytana o to jak było w przedszkolu, mówi, że dobrze. Pytana się nie rozwija. Potem zaczyna opowiadać, jak jej się zachce i kiedy jej się zachce.
Wczoraj to było przy kolacji. Poprosiła o kaszkę i o wsadzenie do Tymciowego fotelika do karmienia (w tej chwili Tymon się mniej nad sobą rozczula niż ona).
I opowiada.
- Był u nas Pan z bębnami. Mamo, mamo dajcie mi dwie miski i wodę i łyżkę, nóż nie jest dobry.
- A jak Pan miał na imię (pyta ojciec)?
- Pan Stefan
- A jak wyglądał?
- Miał takie włosy jak ja i jak ty tatusiu.
- Czyli był blondynem?
- Mhm, tak. I miał słonia. I szukał wszędzie bananów dla słonia ale nigdzie nie było, w żadnym sklepie. I wszyscy wsiedliśmy do łódki i popłynęliśmy. I wysiedliśmy z łódki i był problem. Bo my wszyscy tacy mali a drzewo takie duże. I przywołaliśmy żyrafę.
- I co wspinaliście się po jej szyi na drzewo? (ojciec nigdy nie wytrzymuje do końca opowieści)
- Mhm, tak. Rodzice! Ale dajcie mi jutro dwie miski. jedną taką większą z wodą a drugą taką mniejszą, jak pan. To będzie taki wodny bębenek......
P.S. Zapomniałam jeszcze, że jak płynęli tą łódką to śpiewali: łabu di daj daj, łabu di da.
Wczoraj to było przy kolacji. Poprosiła o kaszkę i o wsadzenie do Tymciowego fotelika do karmienia (w tej chwili Tymon się mniej nad sobą rozczula niż ona).
I opowiada.
- Był u nas Pan z bębnami. Mamo, mamo dajcie mi dwie miski i wodę i łyżkę, nóż nie jest dobry.
- A jak Pan miał na imię (pyta ojciec)?
- Pan Stefan
- A jak wyglądał?
- Miał takie włosy jak ja i jak ty tatusiu.
- Czyli był blondynem?
- Mhm, tak. I miał słonia. I szukał wszędzie bananów dla słonia ale nigdzie nie było, w żadnym sklepie. I wszyscy wsiedliśmy do łódki i popłynęliśmy. I wysiedliśmy z łódki i był problem. Bo my wszyscy tacy mali a drzewo takie duże. I przywołaliśmy żyrafę.
- I co wspinaliście się po jej szyi na drzewo? (ojciec nigdy nie wytrzymuje do końca opowieści)
- Mhm, tak. Rodzice! Ale dajcie mi jutro dwie miski. jedną taką większą z wodą a drugą taką mniejszą, jak pan. To będzie taki wodny bębenek......
P.S. Zapomniałam jeszcze, że jak płynęli tą łódką to śpiewali: łabu di daj daj, łabu di da.
czwartek, 6 września 2012
Porządek musi być
- Mamo, jak byłam taka malutka, malutka to jak mi dałaś na imię?
- Olga Helena
- (mruczenie, uśmiech i przytulanie się do mnie). A tata dał mi nazwisko? Tak?
- Tak kochanie :)
- Olga Helena
- (mruczenie, uśmiech i przytulanie się do mnie). A tata dał mi nazwisko? Tak?
- Tak kochanie :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)