Często jak Olga coś mówi to szybko notuję gdzie popadnie. Często nie mam gdzie zanotować i przepadają jej mądrości. Czasem giną i kartki na których zapisałam złote myśli. Dziś jednak przeszukałam szuflady i odnalazłam parę stwierdzeń.
Nie mogę ułożyć! Jestem Łoś chyba!
- Mój brzuszek się cieszy jak to je!
- A kiedy się cieszy? Jak co je?
- Palówki!
Jezu! Sikam się, Jezu! sikam się! Ohm... Mamuś ale mi ulatowałaś życie.
- Olgusia, jedz tą pomidorówkę bo za chwilę idziemy na spacer.
- Dobrze, tylko popatrzę na świat
Mamo, jak wczoraj byłam na cmentarzu to byłam na baranach i tata mnie zdjął to byłam oburzona. Wiesz? Oburzona!
Do Tymona
Blawo mały! Blawo. Jesteś dzielny chłopak.
Gdy z tatą kwitli w szpitalu czekając na obchód bawili się w sklep. Marcin jak zwykle, za co go podziwiam, miał siłę i ochotę tłumaczyć jej wszystko od Adama i Ewy. Także przeszli przez gotówkę, karty kredytowe, skanery i takie tam. Najpierw tata był sprzedawcą potem Olga. Ojciec płacił kartą, Olga sprzedawczyni powiedziała:
- A teraz wciśnij kota!
Można by pomyśleć, że się pomyliła ale w obliczu tego, że za chwilę zażądała gotówki, chyba naprawdę miała na myśli jakiegoś kota :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz