Łączna liczba wyświetleń

środa, 26 października 2011

Więźniowie

Na piękne słońce patrzymy przez okno. Jesień okazała się całkiem łaskawa, ładna. Niestety nie dla nas. Siedzimy uwięzieni w naszym domu Olga, Tymon i ja i poznajemy uroki chorego przedszkolaka. Żal mi Olgi. Idzie do przedszkola na 4 dni a potem chora. Tylko 2 razy chodziła przez cały tydzień. Jestem zmęczona. Stresem, nocnym wstawaniem, organizowaniem czasu w czterech ścianach.
W czwartek Olga dostała kataru. W piątek wieczorem Marcin był już z nią w szpitalu. Zostali na noc. Ostre zapalenie oskrzeli ze zmianami na płucach. To się chyba nigdy nie skończy. Wdycha te sterydy, bierze antybiotyk i nadal budzi ją męczący kaszel. Już nie gorączkuje.
Tymuś się zaraził. W niedzielę byłam z nim u lekarza.  Następny do wdychania sterydów. Kaszle jak opętany. W poniedziałek dostał wysokiej gorączki. Wtorek - ja do lekarza z Tymkiem, Marcin na kontrolę do szpitala z Olgą. On na skraju antybiotyku. Dostaje receptę i mam podać jeśli zagorączkuje jeszcze raz. Na szczęście jakoś do tej pory udaje się bez antybiotyku. Olga dostaje receptę na wziewy, które ma wdychać jeszcze przez miesiąc. W listopadzie nie pójdzie do przedszkola. A ja....chyba ponoszę porażkę. Nie mam siły. Nie na troskę, nie na latanie po lekarzach, nie na przytulanie i noszenie ale nie mam siły na inne rzeczy. Nie chcę tańczyć w kółko, nie chce bujać jej w kocu, nie chcę układać, rysować ani lepić. Chcę spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz