Olga od lutego chodzi na balet. Ach jakie to piękne. Po, nazwijmy to po imieniu, ogoleniu mojej córki, musiałam zadbać o jej dobre samopoczucie i zakupiłam strój do baletu. W H&M mają wszystko i stroje baletnicy też. I taki mamy rytuał, Olga się stroi w białe rajstopy, białe body, tiulową spódniczkę i białe baletki. Ja mówię, że baletki założymy na miejscu ale ona musi się jeszcze pokazać tacie (bo przecież nie widział jej już 10 razy!). Jedziemy. Po zajęciach wracamy i pytam jak było, odpowiada, że dobrze. A co robiłyście. Nic. No to takie mamy pogadanki.
Ale wczoraj Olga była bardzo wylewna. I opowiedziała, że pani pokazała im siebie w balecie, że była to królewna śnieżka i były inne siostry w balecie. Także moja córka już ma siostry w balecie. A na pytanie ojca, która pani im to pokazywała, Olga odpowiedziała: No! Pani Baletka!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz