Mamy teraz czas dla siebie. Wracam z pracy i jestem cała jego. A synek do mnie mówi. "Odź" jak chce mnie gdzieś zaprowadzić, krzyczy: "piciu" gdy jest spragniony i "monio" jak widzi smoczka na horyzoncie. Niania Danusia nauczyła go wyrażać swoją dezaprobatę jak coś mu nie smakuje robi to bardzo dobitnie wykrzywiając twarz przy wielkim "bleeeee". "Bleeee" słychać także podczas przewijania. A dwa tygodnie temu zadziwiła mnie nasza pierwsza wspólna rozmowa.
- Odź - i ciągnie mnie z kuchni do schodów.
- Synku, ale ja teraz nie mogę iść na górę. Muszę Wam zrobić obiad.
Po chwili Tymuś znowu podchodzi, łapie mnie za rękę i mówi: "odź".
Stanęliśmy przy schodach i pytam go:
- Ale synku, co będziemy robić na górze?
- Aaaa, aaaaa - zanucił bez cienia fałszu melodię "aaa kotki dwa".
Była 16.30, położyłam go spać zgodnie z życzeniem. Tymon spał do prawie 6 rano następnego dnia. A ja mam piękne wspomnienie naszej pierwszej rozmowy.
/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz