Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 9 maja 2011

PIERWSZY PRAWDZIWY NAJAZD

W sobotę, w dniu urodzin mojej mamy, ochrzciliśy Tymka. Miałam nadzieję, że w związku z tym faktem spłyną na Tymona w jakiś niezwykły sposób najlepsze cechy charakteru mojej mamy. Dobroć, odpowiedzialność, poczucie sprawiedliwości, świetna organizacja.... Ochrzcił nie kto inny jak tylko ksiądz Bogdan. Dla mnie była to wzruszająca chwila. Olga w kościele zachowywała się źle, jak zwykle wtedy gdy nie jest w centrum zainteresowania. W połowie mszy dostrzegłszy Polę wykrzyknęła: "Mamo, Pola przyszła!". Matka Polki mało nie zemdlała, bo przecież byli od początku, potem chciała się żegnać bo nie zrozumiała, że zapraszając na chrzciny zapraszam też na obiad lub też ja się tak wysłowiłam, że nikt nic nie zrozumiał. Dobrze, że jednak się domyślili i w końcu wszyscy zaproszeni dotarli. Po raz pierwszy nasz dom gościł tylu ludzi. Czternaścioro dorosłych to może jeszcze nic nadzwyczajnego ale dziesięcioro dzieci (Przemek, Igor, Maksym, Lena, Tadek, Krzysio, Marta, Pola, Olga i Tymon), to już jest coś. Dom przetrwał, bałagan u Olgi w pokoju trwa do dziś. Było cudnie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz