Olgę generalnie łatwo namówić do wszystkiego. Wystarczy po wytłumaczeniu sprawy zapytać:"dobra?", a w odpowiedzi w 90% przypadków usłyszy się: "dobla!". Wbijamy jej też do głowy, że trzeba pytać, prosić, negocjować w zależności od sytuacji. Czasami jak słucham tych swoich mądrości, które do niej wygłaszam to się stukam w głowę, myśląc że przesadzam licząc na to, że mała zrozumie. A tu jak się okazuje, Olga rozumie wszystko. Dzisiaj w naszą rutynę wdarło się trochę zamieszania. Wyszliśmy na długi spacer, także wszystko się opóźniło i zabałaganiło. Marcin wykąpał synka Tymka, ja zajmowałam się w łazience Olgą. Tymek darł się z głodu więc go przejełam. Po 3 minutach ciszy zaczęła drzeć się Olga. I pyta (stosunkowo ...delikatnie mówiąc głośno), "dlaczego mnie zabierasz jak mama mi pozwoliła?" No, tatusiu dlaczego? Chwilę później: "przecież pytałam". No i co ojciec? Pytała? Dostała pozwolenie?
Jeszcze muszę jej wbić do tej mądrej głowy, że lepiej wtedy nie wrzeszczeć, więcej się uzyska.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz