Olga robi z ojcem co chce. Wystarczy, że zawyje a ojciec tańczy jak córcia zagra. Dzisiejsza kąpiel trwała półtorej godziny, więc tata powiedział, że już czytania nie będzie. Olga włączyła syrenę i czytali kwadrans. Po tym kwadransie Olga powiedziała: No dobrze, teraz możesz iść do Wieśka (Marcin umówił się z nim na bieganie).
Łaskawa pani, zanim jeszcze po kąpieli poszła do swojego łóżka, przyskakała na Tymonowym koniu do nas do sypialni. Miała ze sobą poduszkę i oznajmiła, że będzie spać u nas, bo u nas jest milutko i cieplutko. Mnie takie teksty wzruszają ale pozostaję nieugięta. Wycałowałam, wygilgotałam i odesłałam do łóżka. Po tym jak już zezwoliła ojcu na spotkanie z Wieśkiem wezwała mnie na buziaka. Poszłam, jak zwykle zaczęłam całować i przytulać i co po chwili śmiechów i zabawy usłyszałam?
NO JUŻ DOBRZE! PRZYSZŁAŚ TU NA BUZIAKA A NIE NA PRZYTULAKI!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz