Łączna liczba wyświetleń

sobota, 10 marca 2012

Łasuch

Łasuch numer 1 - Olga

Olga (po zjedzeniu 2 ptasich mleczek): Mogę jeszcze czekoladkę? Ale jakąś inną.
Ja: Ale jaką?
Olga: Nie wiem! Czekoladki nie mają imia. Taką czarną.

Łasuch numer 2 - Tymon

Tymon chce jeść to co Olga. Więc wyciąga ręce do ptasiego mleczka i czekoladek bez imia. Dostał więc czekoladę gorzką, 70% kakao a ja byłam przekonana, że nie będzie mu smakować. No i jak zwykle się pomyliłam. Za chwilę zobaczyłam jak syn stoi na palcach, pod szafką z której wyciągnęłam smakołyk, wyciąga rękę tak wysoko, że właściwie ma już co najmniej z metr pięćdziesiąt i krzyczy: eeeeeee, eeeeee.
Matko! I pomyśleć, że dostawałam histerii jak ktoś śmiał nawet pomyśleć o tym, żeby dać 15 miesięcznej Oldze coś słodkiego.

1 komentarz:

  1. hehe :) Rozbawil mnie ten post :)
    To tak samo, jak ja przed urodzeniem dziecka stanowczo twierdzilam, ze dzieciatko nie bedzie spalo w lozku rodzicow... :) Coz... bycie mama zmienia :)
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń