Łączna liczba wyświetleń

środa, 18 lipca 2012

Dworoholik

Tymon wstaje, krzyczy: "Tatooooo", czasem: "Mamooooo", ubiera się (prawie sam), pije mleko, koniecznie siedząc na stworze, po czym natychmiast zaczyna czuwanie przy drzwiach wejściowych. Przynosi buty, zawisa na klamce i domaga się wyjścia. Danusia ostatnio przychodzi i właściwie od razu pakuje Tymona do wózka. Wtedy synek jest zadowolony, żegna się z mamusią bez żalu, macha, przesyła buziaki. Jest wiatr we włosach, jest uśmiech na twarzy! Także odkąd od rana jeździ swoją bryką po wsi, gdy zawisa na klamce krzyczy: "Brrrrrrruuuu, brum, brum...". Nie mam pojęcia czy to dźwięk jaki wydaje jego wózek, czy to dźwięk kojarzący mu się ze słowem dwór. Tak czy siak, słońce czy deszcz, skwar czy ziąb, syn chce wyjść na dwór. I to jest obecnie najważniejsze w jego życiu.  Jemu to by tam dobrze było z babcią Dzidką! Może za rok :). Jak moja mama nie oszaleje od nadmiaru babcinego szczęścia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz