W niedzielę razem z Olgą, babcią Dzidką i Państwem Z. w komplecie, odwiedziłam Zosię i oczywiście Olę i Daniela. Mimo ataku kota na Olgę, młoda od razu po wyjściu zapytała kiedy tu jeszcze przyjdziemy.
Zosia jest nader cierpliwa i dobra w stosunku do Olgi i moje dziecko to czuje. Chemia między dziewczynami jest, nie dziwią więc też komplementy Olgi pod adresem Zosi:
- Mamo, a Zosia chodzi jeszcze do szkoły czy już pracuje?
- :)........... Pracuje.
- A Ola? Chodzi do szkoły czy pracuje?
- Pracuje.
- A mężczyzna? (zamurowało mnie to określenie, piękne!)
- Daniel?
- Tak.
- Też pracuje.
- Mhmmmm.
Ja osobiście dołączając się do chóru piewców nad ptysiami, pozostanę wierna i na pierwszym miejscu zawsze stawiać będę Panią Walewską.
I tak nawiasem pisząc. Skąd się bierze lęk wysokości? Ja teoretycznie go nie mam, jednak na balkonie mieszkania na 14 piętrze nie czułam się jakoś komfortowo. Córka ma natomiast i owszem. Wychylała się, nie chciała trzymać mnie za rękę bo przecież: "NIE SPADNĘ!" Ach, ta samodzielność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz