Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 6 września 2012

Syn, duma matki

Tymon popisuje się coraz to nowymi słowami i zwrotami. Mówi:
Oć (chodź)
Nie
Tak
Zwraca się do mnie per Mamuś
Do ojca per Tatuś
Do Olgi mówi Ola, gdy widzi sąsiadkę krzyczy Ania. A jak proszę go powiedz woda to mówi: Piciu.

Laura to Lala, jest też Masio i Nena. Coś mi to przypomina :)
No i wraca Abatka. Olga już od tak dawna nie mówi tak na Becię, że gdy słyszę Abatka to wzruszające wspomnienia mieszają się ze wzruszającą rzeczywistością.

Wychowywanie syna jest niezwykłym doświadczeniem. Obserwowanie dziecka jest fascynującą przygodą ale tak jak zachwyt Olgi nad  lalami, kotkami i pieskami mnie nie dziwił, tak samochody i piłka nożna to jednak jest dla mnie nowość.
Mam wrażenie, że Tymon urodził się z samochodem w ręku i z umiejętnością kopania piłki. Ledwo zaczął siadać to już brał samochód do ręki i wydając dźwięk: bummm, bawił się nim. Jak tylko stanął na nogi, zaczął kopać piłkę. Czasem lubi rzucać ale generalnie słabiej mu to wychodzi.
Ostatnio robi tak, że kładzie sobie piłkę, cofa się o kilka kroków, potem rozpędza się i kopie piłkę. Na końcu krzyczy GOOOOOO!
W zasadzie to zaczynam myśleć, że w piłce nożnej można się zakochać. Tak, chyba ją polubię :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz