Najlepiej podać Augmentin. Antybiotyk, który uczula co drugą osobę, Olgę też. Na szczęście Olgi wujek jest alergologiem i to pediatrą, to miałyśmy do kogo biec po ratunek.
Wyglądało to słabo. Po wizycie w przychodni, po której pani doktor stwierdziła, że nie może mi zagwarantować, ale nie może też wykluczyć reakcji alergicznej na lek, udałyśmy się do wujka do szpitala. Zanim dojechałyśmy, Olga było już cała w bąblach.
Buzia wyglądała jakby napadł ją ktoś z pękiem pokrzyw, ręce też. Nogi były w plamach i takie same zaczęły pojawiać się też na plecach.
W gabinecie okazało się, że tak właśnie wyglądają typowe objawy, przyszli studenci, obejrzeli, pogadali o "post medicum...coś tam". A Olga to wszystko bardzo dzielnie znosiła. Po czym została przyjęta do szpitala. Po niespełna 2 godzinach wyszłyśmy do domu na przepustkę :).
Dziś została Olga wypis.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz